23 maj 2019

O tym , że życie to nie sernik, o moich urodzinach i o 3 wyjątkowych miejscach w internecie.

O tym , że życie to nie sernik, o moich urodzinach i o 3 wyjątkowych miejscach w internecie.
Urodziny w moim wieku to taki dzień w roku, w który trzeba dużo pić, aby nie pamiętać. Chyba, że jesteście równie uprzywilejowani co ja i nie ma znaczenia czy pijecie, ponieważ i tak niczego nie pamiętacie. Mogłoby się wydawać, że ta niedomoga ratuje sytuację, chłodzi to piekło, skleja co pękło, że nie ma problemu, a jednak nie do końca. Ponieważ urodziny to nie tylko urodziny. To także, a może przede wszystkim coś w rodzaju dnia "drzwi otwartych" dla moich najgłębiej pochowanych wewnętrznych potworów, które spały od ostatniej urodzinowej imprezy, a teraz znowu wyszły z szafy, aby mi wyłożyć wszystko, ale to wszystko co mi się w życiu nie udało. I to niestety działa. A przynajmniej do momentu, w którym przypomnę sobie, że życie to jednak nie jest sernik i nie ma na nie przepisu.

Spoglądając na mój ostatni, pełen wątpliwych rewelacji rok, moje urodziny zapowiadały się na takie starcie, że jedyne, co z tej okazji przygotowałam to wiadro przy łóżku na koktajl z rozczarowań, przygnębienia i łez. Tak na wszelki wypadek, gdyby okazało się, że przechodzone w ostatnim czasie załamanie to jeszcze nie są najczarniejsze czeluści piekieł, a dopiero przedsionek gehenny. I wówczas stało się coś, czego nie wyczytałabym nawet w kartach tarota, ponieważ zupełnie niespodziewanie odwiedził mnie mój długo niewidziany, choć wyczekiwany bardziej, niż ostatni sezon "Gry o Tron",  przyjaciel -  spokój. 

Taki błogi, upragniony, wręcz namacalny spokój, który spływa na nas, kiedy nie żałujemy, że nie jesteśmy aktualnie gdzieś indziej, z kimś innym, albo że w ogóle nie jesteśmy kimś innym, niż sobą. I tu będzie spojler, bo już teraz mogę Wam zdradzić, że to mój upragniony stan w całym życiu. A ponieważ spodziewam się, że jak wszystko tak i on może nie zostać ze mną dłużej, niż przerwa na reklamę to na wszelki wypadek praktykuję wdzięczność. 

O tym , że życie to nie sernik, o moich urodzinach i o 3 wyjątkowych miejscach w internecie.
O tym , że życie to nie sernik, o moich urodzinach i o 3 wyjątkowych miejscach w internecie.O tym , że życie to nie sernik, o moich urodzinach i o 3 wyjątkowych miejscach w internecie.
O tym , że życie to nie sernik, o moich urodzinach i o 3 wyjątkowych miejscach w internecie.

Sklejam te słowa w dzień, kiedy jest mi tak wygodnie z tym co we mnie i wokół mnie, że aż musiałam to zapisać, żeby nie zapomnieć. Powiedzieć, że jest mi tylko dobrze to jakby nic nie powiedzieć. Mnie jest naprawdę wspaniale, wręcz wybitnie. I to wbrew wszystkiemu. Nawet temu, że kiedy moi znajomi obchodzą rocznice ślubu, narodzin dzieci czy spłaty kredytu za dom to ja obchodzę ( tu uwaga,  fanfary!) 5 rocznicę z moim bankiem. To jest tak żałosne, że nawet nie próbujcie tego przebić.

Nie czułam czegoś podobnego od tak dawna, że to doświadczenie wstrząsnęło całym moim obecnym światem i to w posadach. Tym bardziej, że jest mi tak zupełnie bez powodu, a przynajmniej bez żadnego nowego powodu, bo wszystkie dotychczasowe są cały czas na miejscu, a jednak nie wiedzieć dlaczego, nie codziennie łaskoczą mnie przyjemnie po brzuszku.

To tak dziwne uczucie, że wszystko co do tej pory nie miało sensu, nagle magicznie go nabrało. Całe to ćwierkanie ptaków, popołudnia na ogrodzie, zapach bzu, pola rzepaku, a nawet deszcz, na który wszyscy kręcą nosem, jak na nieproszonego gościa, a któremu ja trzaskam peany za to, że tak obficie podlewa okoliczną przyrodę, że park za moim domem uwierzył, że może być dżunglą. 

Tak musi się czuć P. Coelho, kiedy tworzy swoje nieśmiertelne złote myśli, bo te spłynęły też na mnie i poczułam jakby ktoś uchylił mi lufcik w ciasnej, ciemnej piwnicy i to w ciepły, letni dzień. I jestem pełna obaw, bo właśnie zaczynam rozumieć, co on próbuje nam powiedzieć. Paulo, wkrótce zdzwonię. Odbieraj telefon.

O tym , że życie to nie sernik, o moich urodzinach i o 3 wyjątkowych miejscach w internecie.
O tym , że życie to nie sernik, o moich urodzinach i o 3 wyjątkowych miejscach w internecie.

I z tej oto okazji dzielę się z Wami po pierwsze listem, który napisałam ja z dzisiaj do siebie samej z przeszłości, bo to jedyny wehikuł czasu, do jakiego mogę obecnie wsiąść i który super zmienia perspektywę. Po drugie ludźmi, a bardziej takimi ludzkimi perłami, które istnieją pośród całej głupoty, żałości i beznadziei tego świata i nawet nie wiedzą, jak bardzo robią mi dobrze. Chociaż może wiedzą, bo wszyscy znają efekt motyla i wielkie konsekwencje pozornie małych rzeczy. A, że dobro trzeba mnożyć to podaję dalej.

Hej Dziewczyno

Wiem, że nie cierpisz robić planów, bo nie wierzysz, że życie można zaplanować i masz rację. Ale przecież wszyscy jakieś mają, więc i Ty próbujesz. Męczy Cię to strasznie, uwiera i mierzi, więc słuchaj siebie i przestań się katować. Przekonasz się, że plany to jedno, a życie to zupełnie coś innego, więc odpuść. Jeszcze tak wielu wydarzeń nie przewidzisz.

Ucz się miłości do siebie, bo to coś, czego nikt Cię nie nauczył, a co będzie Ci bardzo potrzebne, aby przetrwać, kiedy zawiodą Ci, których kochałaś bardziej, niż siebie. Twoja silna potrzeba pomagania innym jednym uratuje życie, ale dla innych będzie sposobem, aby o mało nie odebrać Ci własnego. 

Będziesz walczyć z silnymi przeciwnikami. Jedni pozbawią Cię zdrowia, inni wiary w ludzi, jeszcze kolejni w siebie, ale masz w sobie więcej odwagi, niż mogłaś przewidzieć. Twoja wrażliwość sprawi, że Twoje życie będzie bolesne, ale również wyjątkowo piękne i niejednemu pomoże przejść przez piekło. Powiedzą Ci o tym. 

Dowiesz się, że świat bywa wyjątkowo podły, ale możesz wpłynąć na to, jak go postrzegasz. Będziesz pielęgnować swoje wartości, może archaiczne, ale dzięki nim przeżyjesz wierząc, że życie to nie tylko pieniądze, kariera i smutny egocentryzm. 

Tak bardzo będziesz pragnęła światła w tym pogmatwanych czasach, że wielokrotnie dla dobra innych poświęcisz własne. Ale nigdy nie żałuj. Droga na skróty nie jest sposobem. To Ci pozwoli pozostać sobą, a przekonasz się, jak ważne jest żyć w sposób, dzięki któremu możesz ze spokojem spoglądać na siebie w lustrze. Chyba, że mówimy o zmarszczkach. Żartuję 😉. To w nich, podobnie jak w bliznach będziesz przechowywać historię swojego życia. Poza tym Ty i tak nadal bardziej będziesz przejmować się tym czego nie wiesz, niż tym, jak wyglądasz. 

Nie zawracaj sobie głowy tym, co myślą o Tobie inni, zobaczysz, że większość ludzi jest skupiona na sobie i wcale o Tobie nie myśli. Wierzysz, że zgasisz tą nieokiełznaną iskrę w sobie i przytemperujesz niepohamowany śmiech, ale zapomnij. To Twoje paliwo, będziesz się śmiała już zawsze, nawet przez łzy. Poznasz dzięki temu cudownych ludzi i wspólnie napiszecie wiele rozdziałów Waszego życia. 

Przyjdzie czas, że stracisz wszystko, aby zrozumieć, że nic nie jest na zawsze i o co w tym wszystkim chodzi. Ciężko pracuj nad umiejętnością akceptacji. Będziesz po nią często sięgać. 

I nie martw się niepotrzebnie, bo nic z tego czego się obawiasz nigdy się nie wydarzy. Będzie dużo gorzej, ale przetrwasz tak, jak przeżyjesz momenty tak niebywale piękne, że przyćmią wszystko co nie będzie "tą chwilą". Kochaj, żyj i śmiej się do łez, to Twoje życie i nie oddawaj go walkowerem.


P.S. Nie martw się nędznymi ocenami z matematyki. Jedyna ocena, jaka powinna Cię obchodzić to ocena siebie. I tak nie będziesz przeliczać życia na pieniądze, tylko na wspomnienia. Aha i jeszcze jedno. Przypadki nie istnieją, chyba, że na lekcjach polskiego !😊

O tym , że życie to nie sernik, o moich urodzinach i o 3 wyjątkowych miejscach w internecie.
O tym , że życie to nie sernik, o moich urodzinach i o 3 wyjątkowych miejscach w internecie.
O tym , że życie to nie sernik, o moich urodzinach i o 3 wyjątkowych miejscach w internecie.
A teraz dobrodziejstwa.

- Ajan Brahm - słucham człowieka od mojego pobytu w Australii w zeszłym roku, ponieważ jest on opatem klasztoru w Australii Zachodniej, w której to spędziłam prawie 6 miesięcy i w taki sposób go znalazłam. Jeżeli jest ktoś, kto mógłby mi ocalić życie gadaniem to właśnie on. Ajan to taki mój wewnętrzny kompas. Uwielbiam jego dystans, mistrzowskie zdolności w opowiadaniu "sucharów", z których rzadko śmieje się ktoś więcej, niż on sam i wielką mądrość podaną w tak lekki sposób, że życiowe drogowskazy wynosi się tonami bez tego żenującego poczucia niezrozumienia. Ajan umie odpowiadać na trudne pytania, takie ja po co tu jesteśmy, czy życie ma sens i dlaczego nie ma😁,albo co jest największym szczęściem. Próbuję sobie przypomnieć, jak ja żyłam bez niego, ale nie potrafię.

- Worksucks - mój ulubiony blog na całym bożym świecie, łączący dwie rzeczy, które w moich oczach czynią go właśnie takim - humor i wędrówkę szlakiem duchowych odkryć. Igor, o którym wspominałam już wcześniej tutaj, przemierza świat w poszukiwaniu seksownej blondynki na życie😜, a przywozi magiczne opowieści o tym, czego wszyscy szukamy, a które dotykają miłości, szczęścia i dobra.  A w takie sprawy to on bardzo umie. W efekcie jego blog to skarbnica trafnych spostrzeżeń, życiowych mądrości, pięknej energii, spektakularnych miejsc, dobrego żartu i ekstremalnych poczynań łebskiego, wyciskającego życie, jak cytrynę chłopaka, który zagrzał już miejsce w moim bezludnym, jak wyspa sercu. O ile jest jakiś sport, którego Igor jeszcze nie uprawiał to tylko taki, podczas którego nie można zginąć. Jeśli jesteś w podróży do siebie to nie możesz lepiej trafić. Zajrzyj, przepadniesz. Nie wiem, czy jest coś, czego ten "pozytywny wariat" nie potrafi, ale to jest jedna z tych (nie)ziemskich istot, które bez dwóch zdań czynią świat lepszym i powinni go wystawiać na receptę, albo podawać w formie wirusa. Niech się rozprzestrzenia.
  
Tu Okuniewska - włączyłam jej podcast na próbę pewnego dnia rano, a wyłączyłam dopiero, jak przyszło do spania, aby przez cały kolejny tydzień robić dokładnie to samo. Tu właściwie mogłabym skończyć rekomendację, ale tego nie zrobię, bo to tak mało, że ją obraża. Delektuję się każdym  jej słowem, barwą głosu i traktuję z takim namaszczeniem, że tylko czekać, aż zapragnę czesać jej włosy. Tylko ona potrafi sprzedać mi słowo "kurwa", w taki sposób, że zamiast odrazy czuję, jakby ktoś mnie obsypał potpourri. Ma tyle dobrego do powiedzenia, że postawiłabym wszystko, że pochodzi z czasów, kiedy dzieci nazywano Grażyna, a tymczasem dziewczyna ma zaledwie 26 lat! To dzięki niej nareszcie odetchnęłam z ulgą na wiadomość, że nie tylko ja "grywam w teledysku", a nawet poczułam nieodpartą dumę z bycia idiotką. Uwielbiam jej humor, to jak barwnie opowiada świat i prowadzi mnie za rączkę przez tak doskonale "zwyczajne" życie, wprost ze swojej piwniczki w Reykjaviku. Jak jej posłuchacie to zapragniecie zapisać się na terapię, a potem przeprowadzić na Islandię, o której nota bene marzę od wieków i zrobić jeszcze dużo dobrych dla siebie rzeczy, jak chociażby zjeść tosta z masłem orzechowym i Nutellą. W tych czasach każdy może gadać w sieci, ale gadać dobrze potrafią tylko nieliczni i to jest serio czyste złoto. Polecam bardzo. 

Mam nadzieję, że się podobało. Chętnie dowiem się bez czego dla Was internet nie byłby tym samym miejscem, albo bez kogo, bo miejsca oczywiście tworzą ludzie.

24 komentarze:

  1. ja sobie zdałam sprawę, że nie mam takich miejsc w internecie, bez których nie mogłabym żyć, internet traktuję czysto użytkowo. za to mam ludzi w internecie, bez rozmów z którymi, na żywo i nie tylko, byłoby szaro, a jest tęczowo :*

    ten list to z czasów maturalnych? bo z jednej strony piszesz o matematyce, a z drugiej jakbyś wiedziała o życiu zdecydowanie więcej niż przeciętna 19-sto latka. ja tak myślę, że małoletnim debilem przestałam być w wieku 25 lat dopiero ;)

    no i nie życzę Ci 100 lat. życzę, żeby 100 lat to trwał ten dobry stan, w którym jesteś!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te miejsca to oczywiście przenośnia. Chodzi o ludzi, którzy je tworzą, bo bez nich nic by nie powstało. Ten list to ja teraz do siebie z przeszłości, ale wiem że można było się pogubić :-) Nie wyobrażam sobie Ciebie jako małoletniego debila ;-) i dziękuję za życzenia.
      P.S. od dawna chodzi mi po głowie, aby zapytać jak Ci w tej Australii w obliczu nadchodzącej zimy?

      Usuń
    2. dobrze! oczywiście wkradła się już codzienność i trochę pracy, ale nadal jest to codzienność bardzo przyjemna, bo też i codziennie myślę sobie, że mieszkam w najfajniejszym mieście na ziemi (dokładnie tak czuję), a poza tym pogoda jest w sydney póki co bardzo łaskawa - jak dotąd nosiłam z małymi wyjątkami nosiłam codziennie krótkie spodenki, teraz po prostu rano i wieczorem zakładam bluzę, a mieszkanie - o dziwo - mamy bardzo ciepłe! więc już jest powyżej oczekiwań.

      ale jeden weekend w canberze pokazał nam, jak potrafi wyglądać australijska zima kiedy tylko tego chce. o mamo, nie chcę powtórki!

      Usuń
    3. Dobrze to słyszeć. Czyli udało się znaleźć pracę? Mam nadzieję, że za jakiś czas zawitam do Sydney i będzie okazja do spotkania :-)

      Usuń
  2. Piękny i inspirujący wpis - dziękuję

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękny list do siebie napisałaś! Dużo w nim mądrości, a to, co najważniejsze to życie w zgodzie ze sobą i zdrowie, oczywiście! Życzę Ci tego pełne garście na kolejne lata!
    Przez wiele lat nie obchodziłam urodzin aż do momentu gdy uzmysłowiłam sobie, że to świetna okazja by przez ten niezupełnie optymistyczny moment w życiu przejść razem z przyjaciółmi, jedząc, pijąc i bawiąc się do rana ( lub prawie;)) Ponoć jedyne życie, które ma sens, to życie towarzyskie ;)) pozdrawiam bardzo cieplutko ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo. Nie obchodziłaś urodzin? To myślę, że doskonale wiesz, co ten dzień potrafi nam zrobić ;-) Że jedyne życie, jakie ma sens to życie towarzyskie bardzo mi się spodobało. Czas pójść za Twoją radą. Pozdrawiam ciepło.

      Usuń
  4. Wspaniały artykuł i jak zwykle niesamowite miejsca. Zwłaszcza, że znam je tak dobrze:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Świetny list, najlepsze życzenia dla siebie, niech się spełnią. Miej przyjemność z życia...

    OdpowiedzUsuń
  6. List wspaniały, pięknie wszystko ujęłaś. Pozdrawiam serdecznie! ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Ależ piękne zdjęcia :D i hmmm dawno nie jadłam sernika, pozdrowienia dla Ciebie :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Przyjemnie się czyta takie wpisy :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Niesamowite widoki i te zdjęcia, ktoś tu ma oko <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Ewo, każdy kolejny rok chyba wpędza nas w taki racjonalizm życia, bo oczy szerzej się otwierają. Kiedyś, gdy było się optymistą, życie zweryfikowało, że to nadaje się do lamusa. Że ważny jest realizm i ocena świata bez wybujałych epitetów.

    I wyczuwam u Ciebie taki realizm Ewo. Z drugiej strony też cichą radość, że tak jak jest to tak ma być i to jest w porządku. Na pewno też jakąś obawę. Ale tej mądrości, którą masz teraz nikt Ci nigdy nie będzie w stanie odebrać.

    Na urodziny życzę Ci, byś dodzwoniła się do Paula i mogła przeczesać jego myśli. Jest to niewątpliwie czas refleksji, ale nie warto się w tej piwnicy zamykać.

    Ściskam Cię,
    Inka

    OdpowiedzUsuń
  11. Coś w tym jest, że co roku uswiadomiamy sobie coś innego, patrzymy na świat z zupełnie innej perspektywy i dostrzegamy rzeczy o których nie mieliśmy pojęcia.

    Piękny ten list do samej siebie i jaka prawda w nim zawarta, często skupiamy się za bardzo na nieistotnych sprawach np. że ktos nas ogląda albo cos o nas pomyśli zamiast słuchac siebie i podążąć swoją ścieżką.

    OdpowiedzUsuń
  12. Bardzo ładne zdjęcia, dech zapiera :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Blogi chętnie odwiedzę, bardzo fajny wpis! :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Pieknie napisane, i widoki jakie cudne.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...