13 gru 2019

Kreta - w poszukiwaniu bliskości.

Kreta  - w poszukiwaniu bliskości
Zmiany klimatyczne, śmiertelne choroby, topniejące lodowce, nieuchronne widmo zagłady - chciałam zamknąć oczy i zniknąć, albo zgubić internet i wymazać z pamięci. A najlepiej zagryźć fetą i oliwkami, zapić beztrosko ouzo, zachodzić i zakopać pod zachodami słońca, błękitem i bielą. Gdzieś głęboko w Grecji, póki jeszcze istnieje. Póki obie istniejemy.

Była sobota 9 rano, a ja obudziłam się po zaledwie 6h snu z tym uczuciem ciężaru w klatce piersiowej nie do wytrzymania, że już zbyt długo i zbyt wiele dzieli mnie od świata. 2h później miałam w rękach bilet na nocny lot do Grecji i pakowałam się w amoku próbując, choć odrobinę zapanować nad tym wszystkim, co miało na mnie zaraz czekać. Autobusy, pociągi i coś o czym jeszcze nie wiedziałam, a co już wiedziało o mnie. Poza tym pół nocy na lotnisku i próba oswojenia z tym, co aktualnie wyprawiam.

Nie wiem, co gorsze - brak planu czy marny plan, ale próbowałam załapać się na którąkolwiek opcję, byle daleko stąd. Udało mi się zapomnieć wszystkich najważniejszych rzeczy, jak ładowarka do aparatu czy rozsądek pragnąc zdążyć na to, co już mnie wyglądało za kolejnym zakrętem. Działanie na autopilocie ma to do siebie, że nic nie musi układać się w całość. Wystarczy działać, byle szybko, zanim dotrze do nas, że to kompletnie bez sensu 😜

Lotniska nocą budzą we mnie ten rodzaj emocji z którymi z pewnością nie miałabym matchy na Tinderze, a  już 3.00 w nocy na lotnisku w Katowicach wyżynała ze mnie strachy niczym mokrą ścierkę. Musiałam zagryzać lęki zapiekanką. Może to wcale nie chodzi o miejsce tylko o noc i o to, że w ciszy strachy tupią głośniej, a tej nocy Skubańce odpaliły nad moją głową paso doble. Przez te kilka godzin najbliżej było mi nastrojem do płyty nagrobnej, potem przyszło rano. A rano to ja lubię, około południa, chyba że mówimy o Grecji.

Obudziłam się dokładnie na wschód słońca, kiedy świt wieszał w oknach zasłony. Tuż nad chmurami wszystko powlekał złotem. Jeśli to co robisz wydaje się nie mieć sensu, niech chociaż to na co patrzysz go ma. 

Kreta  - w poszukiwaniu bliskości
Kreta  - w poszukiwaniu bliskości
Kreta  - w poszukiwaniu bliskości
Kreta  - w poszukiwaniu bliskości
Kreta  - w poszukiwaniu bliskościKreta  - w poszukiwaniu bliskości.Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.
Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.
Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.
Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.
Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.
Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.
Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.

Nie opowiem Wam dokładnie, co czuje człowiek, który z mordoru własnego umysłu przenosi się wprost pod gorące wyspiarskie słońce, ale coś podobnego musiał przeżywać Aleksander Wielki, kiedy po kolejnej krwawej bitwie wracał ocalony do domu i witał się z gąską we własnym ogrodzie. Nie wiadomo czy to cud, ale grunt, że się udało.

Mieliście kiedyś ochotę zgubić własne życie? Aby Was nie odnalazło, przynajmniej przez dłuższą chwilę? Móc zacząć gdzieś indziej, będąc może niekoniecznie kimś innym, ale zdecydowanie nie sobą? Mieć znowu otwarte te wszystkie drzwi albo, aby te dotychczas zatrzaśnięte okazały się  jednak obrotowe i wróciły dając Wam kolejną szansę? Móc jeszcze raz wybrać i wybrać dobrze? No właśnie ja też.

Ale najwidoczniej Grecja istnieje też po to, aby mi udowodnić, że nie wszędzie można mieć kosę z własny losem. Wiedziałam to już w autobusie, który wiózł mnie z lotniska do Chanii, a za oknami rozpościerał się świat tak cudowny, że nie zasługiwał, aby go o cokolwiek obwiniać. W przeciwieństwie do tego z nocy. 


Błogosławione mamy czasy, jeżeli przy śniadaniu możemy planować kolację na drugim końcu Europy ze świadomością, że ta się rzeczywiście wydarzy. Jeśli uwiera nas północ to lecimy skonfrontować się z południem i już nie pamiętamy, jak to było, kiedy świat zwiedzało się tylko na globusie.

Na Kretę wybierałam się tyle czasu, że to musiał być jakiś skrót przez Australię, ale umówmy się, że grecka wyspa nigdy nie była u mnie na szczycie listy. Jeśli zdążyłam najpierw odwiedzić Nową Zelandię, co miało się nie wydarzyć nigdy to chyba nie była nawet w połowie listy, o ile w ogóle na niej była.

Cierpliwość i chęci do Grecji skończyły mi się dawno temu, wraz z pierwszymi zarobionymi w tym kraju euro. O Grecji myślałam niewiele, o Krecie jeszcze mniej tyle, że nudna, oklepana, przereklamowana, bo latają wszyscy, a jak gdzieś są wszyscy to mój introwertyk nie chce tam być. Bez sensu? Nawet bardzo. Jaka ta Kreta jest super! Zwłaszcza, kiedy w Polsce zimno i pada, a prognoza przewiduje, że prędko nie przestanie. A na dodatek jest maj, zaraz po moich urodzinach i nic nie tłumaczy zastanego stanu rzeczy. I kiedy chce się lecieć daleko, ale nie za daleko i gdzie łatwiej spotkać czyjś uśmiech, niż podejrzanego typa w ciasnej ulicy, gdzie jest inaczej, a jednak trochę jak w domu i można raz za razem opuszczać strefę komfortu, a w razie potrzeby bezproblemowo do niej wracać.

Niby sytuacja ekonomiczna Grecji trudna, gospodarka od dawna leży na OIOMIE, a jednak ludzie bliżej ludzi, nauczeni bycia z człowiekiem, zamiast z dala od niego, może w środku nostalgia, ale na ustach uśmiech i wielka życzliwość w obejściu. Wiedziałam, że przywiozę stamtąd coś ważnego. Uszczknęłam tego co najcenniejsze - bliskości.
Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.

Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.

Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.

Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.

Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.

Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.

Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.

Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.

Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.
Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.
Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.
Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.
Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.
Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.
Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.

Czasami, jak jestem w Polsce to się smucę, że ktoś nam wmówił, a my uwierzyliśmy, że w życiu chodzi jednak nie o to co trzeba. Że nastały czasy, kiedy mamy tak dużo tego, co nieważne, że brakuje już miejsca na to, co istotne. Że chodzi o wszystko, tylko nie o sedno sprawy. Powiedziano nam, że dobrze być bogatym, szkoda, że nikt nie wytłumaczył w co. Tymczasem największe generatory szczęścia i dobrobytu to nasze otwarte serca, łagodne dusze, roześmiane oczy i pomocne dłonie. I głęboka obecność, kiedy jesteśmy dla kogoś w danej chwili i nie idziemy w tej kwestii na kompromisy. Nie tęsknimy do wczoraj, bo to już umarło i nie czekamy na jutro, które jeszcze się nie narodziło.

Jak często łapiesz ostrość na to, że najważniejszy człowiek w Twoim życiu to ten przed Tobą, a najcenniejsza chwila to ta, która się właśnie wydarza, a nie ta na którą czekasz? Po kieliszku wina jakoś łatwiej, prawda? ;-) W kraju, gdzie na drzewach rosną cytryny trochę też. Tymczasem każdy z nas ma możliwość nie wydając grosza opatulić drugiego człowieka swoją obecnością bardziej, niż wełniany płaszcz. Jesteś Ty, jestem ja, dlaczego to za mało, aby znaczyć wszystko?

Tak miałam z Anthonym. Wchodząc do kolejnego hostelu nie wiedziałam, że wyniosę z niego pluskwy i mistyczne spotkanie z pewnym wyjątkowym Australijczykiem. Jednym z gatunku tych, których łatwiej kochać, niż tego nie robić. Przez ostatni rok pieczołowicie budowałam wokół siebie mur, na tyle wysoki i gruby, że aby się przez niego przedostać trzeba by powtórzyć numer z Koniem Trojańskim, a tu pojawił się ktoś kto rozebrał go cegła po cegle w czasie krótszym, niż przerwa na reklamę. Ale Anthony miał amulet, wielkie serce i uśmiech który nie mieścił mu się na twarzy. Jak już się ze mną uporał przyszły pluskwy i dokończyły dzieło, więc jeszcze nie wiem czy mu dziękuję czy się na niego gniewam😉. 

Zdarza się, że trafiamy na kogoś na chwilę, a czujemy, że kochamy od zawsze. W pięknym, czysto ludzkim wymiarze. Tak jak są spotkania, które cofają nas do początku wszystkiego, do miejsca i czasu, kiedy więcej było sensu w sensie (prawie, jak mięsa w mięsie), miłość była niewinna, intencje dobre, a my równi, zanim po drodze coś się zepsuło. Każde takie spotkanie powiększa moją rodzinę pokrewnych dusz i wtedy już wiem, że nie można się w życiu zgubić, bo mamy siebie wszędzie.

Co do pluskiew w hostelu to historia, której nie chcecie powielać. Do tej pory nie musiałam wiedzieć o nich więcej ponadto, że istnieją, ale zaraz potem postanowiłam przyoszczędzić. Po tym, jak potraktowały mnie w Grecji byłam gotowa się zbroić i do końca życia spać przy zapalonym świetle, bo tego dziadostwa łatwo nie wybijesz, a przestraszysz tylko, jak zrobisz jaśniej. Pluskwy mają taki urok, że Ty ich nie polubisz, za to one Ciebie bardzo i nieważne, że bez wzajemności. Kilkadziesiąt ugryzień w 1 noc nie dodało mi urody, a nabawiło traumy i swędziało tak szalenie, że kolejną przespaną zaliczyłam dopiero tydzień po powrocie. Nie wiem gdzie te wynalazki natury mają swój początek, ale o koniec będzie ciężko, nawet jeśli uderzy w nas atom.

W Grecji równie łatwo kogoś poznać, co w Polsce nie poznać nikogo. Zaczepia się spojrzeniem, gestem, uśmiechem, odpowiedź przychodzi szybciej, niż strach przed kontaktem, a ten jest obcy na tej ziemi. Poznaję tak człowieka za człowiekiem, dni układają się same. Z jednym idę na wernisaż, z drugim tańczę do rana, jeszcze z innym witam się codziennie, jak z najbliższym sąsiadem. Toczę rozmowy w sklepie, piekarni i restauracji. Polak to słowo klucz, bo każdy Kreteńczyk, którego spotykam ma w swoim życiorysie przyjaźń z jednym z nas. Wszystko dzieje się samo, a przypomina misterny plan. 

To jednak prawda, że nie trzeba znać języka, aby czytać w ludzkich sercach. Tu łatwiej dotrzeć do czyjejś duszy, nawet jeśli nie rozumiesz wypowiadanych słów. To co nas do siebie zbliża od zawsze mieszkało pomiędzy słowami. U nas język niby ten sam, a do bliskości i zrozumienia w cholerę daleko.

A może to magia podróży w pojedynkę. W samolocie byłam jedyną osobą bez pary. Różnica była taka, że ja ich widziałam oni mnie nie, ja patrzyłam na nich, oni na siebie wzajemnie. Podróże w pojedynkę nie są ani lepsze, ani gorsze, są inne. Z drugim człowiekiem fajnie, pod warunkiem, że równie dobrze nam z nami samymi.
Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.
Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.
Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.
Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.
Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.
Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.
Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.

Kreta to na tyle komfortowa sytuacja, że jak chcesz to pozwiedzasz i bez samochodu. Rozkład jazdy autobusów znajdziesz TUTAJW krainie "siga siga" komunikacja działa i ma się nadzwyczaj dobrze, ale ceny biletów moja wewnętrzna polska cebula przełykała nieco przez łzy. Niedługo, bo jak objawiły mi się te wszystkie błękitne laguny pod równie błękitnym niebem to ceny przestały grać główną rolę i wróciły za kulisy robić za statystów.

Chania - zgodzimy się, że jak najeźdźcy podbijają miasto to niedobrze, ale jak zostawiają po sobie takie dziedzictwo to można ich nieco ułaskawić. Chania to miasto jak żadne inne, bo greckie, a z portem weneckim. Jedno z najstarszych i najpiękniejszych miast w Europie. Trochę Grecja, trochę Włochy, odrobinę Turcja. Każdy, kiedy Kreta była pod jego panowaniem dołożył tu coś od siebie i wyszedł tak udany mix, że trudno się na kogokolwiek gniewać.

Sprawdzony i piękny hostel to Kumba, podrzucam tutaj. Jak zaciągniesz roletę nad łóżkiem to masz prawie pokój 1 osobowy ze wszystkimi udogodnieniami.

A jak nie chcesz wrócić z czymś więcej, niż tylko z dobrymi wspomnieniami to dobrze przemyśl zanim wpakujesz się na minę i weźmiesz nocleg w Chania Hostel & Tours. Pluskwy nadgryzają ludzi regularnie, ale obsługa choć miła to i tak zrobi zdziwione oczy i powie, że to komary.  
Z jedzeniem jest tak, że bez problemu zjesz dobrze, zależy ile chcesz zapłacić, ale jak chcesz śniadanie, lunch czy brunch, a do tego szybko, wybitnie i na Starym Mieście to polecam Phyllo. Nad ich okrą z kurczakiem w pomidorach usiadłam i płakałam - ze szczęścia. Na koniec jeszcze zawołałam kucharza, aby mu się oświadczyć. Jak już tam będziecie to możecie mi coś przywieźć.
Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.
Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.
Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.

Elafonisi - rzadko zdarza mi się jechać na drugi koniec wyspy tylko po to, aby zobaczyć plażę i wydając na to tyle hajsu, że można oczekiwać, że w morzu zamiast wody będzie szampan, ale albo ja już za długo nigdzie nie byłam, albo ta plaża jest rzeczywiście spektakularna. Z różowym piaskiem, płytką laguną i lazurową wodą  brzmi bezbłędnie, a to wciąż niewiele w zderzeniu z tym, jak wygląda. Już sama droga jest tak efektowna, że byłaby warta ceny, nawet gdyby na jej końcu nic nie czekało, a teraz wyobraź sobie, że kupujesz bilet za 22€, a wysiadasz na takich trochę Karaibach. Tylko nie słuchaj ponurych legend o rzezi Turków i kolorze piasku, choć założę się, że teraz chcesz wiedzieć wyłącznie o nich😉.
Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.
Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.
Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.
Wyspę Gravamousa i lagunę Balos zwiedza się w pakiecie w czasie jednego rejsu statkiem, a zaufaj mi, że to combo, którego nie chcesz przegapić. Wymaga dotarcia autobusem z Chanii do portu Kissamos za 13,60€ w 2 strony i stamtąd wykupienia biletu na prom za 28€, tyle, że wyprawa organizowana na własną rękę wcale nie wychodzi taniej, niż z biura podróży. Dowiedziałam się po fakcie, więc tym razem mój team " Zosia Samosia" nie dostanie grantu na dalszą działalność 😜
Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.
Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.
Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.

Rethymno - ukochałam sobie to miejsce. Cała tajemnica to dobrze zacząć, a ja zaczęłam od pięknego pokoju w hotelu, w którym miałam taki komfort, że poważnie rozważałam czy zmarnować dzień i w ogóle z niego wyjść, skoro z balkonu widzę morze, obsługa traktuje mnie, jak królową brytyjską, a to mój pierwszy i ostatni raz na Krecie w tak wysokim standardzie. Dla chętnych namiary TUTAJ. A co poza tym? Super długi deptak wzdłuż plaży, klimatyczne stare miasto, twierdza wenecka, ceny które pieszczą kieszenie i niezwykli ludzie, zdecydowanie oni.
Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.
Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.
Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.

Falasarna - kolejna z najładniejszych plaż Grecji, chociaż po Elafonisi czy Balos do zaszczytów powinna się ustawić w kolejce. Dojazd z Chani to 16,60  w 2 strony. Ładna, ale niezdecydowana. Pół dnia grzało, drugie pół wiało, fale porywały, a piach temperaturą ściągał skórę ze stóp. Jeśli to jest to co Was kręci i podnieca to bawcie się dobrze i nie ma za co.

Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.
Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.

Miał być jeszcze Wąwóz Samaria, ale wyszło jak wszystko w moim życiu, czyli trochę inaczej. Żałuję tylko odrobinę. Dzięki temu mam rewelacyjny plan na weekendowy wypad, tylko tym razem spakuję buty górskie zamiast klapek. Wystarczy, że znowu linie lotnicze rzucą mi kość. Jak tania to pochwycę w locie i jeszcze zwieńczę skok trikiem.

Na Kretę pojechałam po rozwód. Z tym, co mi zalegało gdzieś pomiędzy sercem, a głową i ciągnęło w dół, bardziej, niż kotwica. Zamarzyła mi się bliskość to jej poszukałam. Niekonieczne tej od najbliższych, ale takiej od i dla przypadkowego człowieka. Ważniejszej, niż praca czy posiadanie racji, ponad podziałami, statusami i własnym czubkiem nosa. Fundamentalna potrzeba poczucia wspólnoty, bycia dla siebie, ze sobą, bycia blisko. W nadziei, że jeszcze gdzieś tam żyje się w sposób, którego aktualnie szukam. 

Zwiedzałam, spuszczałam ciśnienie, chciałam popróbować, jak Grecy może nie mieć wiele, ale za to mieć czas na wszystko. W Polsce pracujemy dużo, aby mieć coraz więcej, w Grecji pracują wystarczająco, aby było w sam raz. Kto ma lepiej? Nie mam pojęcia. My nie mamy życia, oni ochoty tego życia przepracować, a i tak każdy z nas wie najlepiej, co go aktualnie bardziej dojeżdża.

Jestem z tych, co znaleźli swoją prawdę w tym, że przychodzimy na ziemię, aby się uczyć, doświadczać i pozostawić po sobie dobry ślad. Być taką małą, ale użyteczną śrubką w maszynerii świata, bez której świat nadal by istniał, ale w pewnych partiach pojawiłyby się zgrzyty. 

Jeśli ktokolwiek spróbuje Wam wmówić, że wydawanie ostatnich pieniędzy na podróż jest bez sensu to on gada bez sensu jeszcze bardziej. Sprawdziłam, warto. Gdzie ciepło, tam łatwiej, prawie ze wszystkim. Chyba, że chcecie ulepić bałwana. A, że ludzie są na baterie słoneczne, to szybko się wyczerpują w miejscu, jak Polska. Jeżeli niedomagasz to nie szukaj winnych tylko leć prosto do gwiazd, w końcu słońce to jedna z nich. Opromieni Cię na zewnątrz i w środku. To dlatego Polacy uśmiechają się okazjonalnie, a w Grecji uśmiech rozdają tak chętnie, jakby to był dodatek do gazety, a cała wyspa niczym stacja ładująca.

Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.
Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.
Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.
Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.
Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.
Kreta  - w poszukiwaniu bliskości.

Nie mam pojęcia, czym trzeba w obecnym życiu zasłużyć, aby w następnym odrodzić się na południu. Gdzieś, gdzie nie obchodzi Cię czy marnie zarabiasz, bo styl życia jest taki, że wiesz, że tu wcale nie chodzi o to, o czym najgłośniej krzyczą i gdzie przy 28 stopniach narzucasz sweter marudząc na wyjątkowo chłodne lato. 

Los robi maślane oczy i śmieje się za moimi plecami, przynosi zmiany i przypomina, że wszystko przemija. Jak jest dobrze to niestety minie, ale jak jest źle to na szczęście też. Wystarczy poczekać, tyle że w czekanie to ja zawsze byłam słaba. Nadal się doszkalam, tylko cholernie drogie te korepetycje.

Teraz kiedy zderzam się w drzwiach z wrażeniem, że z życiem to mi dziwnie pod górę to przypominam sobie, jak trafiłam na Kretę tylko dlatego, że pewnego ranka zapragnęłam, aby jutro dla mnie nadeszło gdzieś indziej. Jak wylądowałam w Grecji tej, co ją sobie wymyśliłam zaledwie kilka westchnień temu. Co to miała mnie chronić przed tym, co planowało nadejść i tym co już się wydarzyło i wziąć na dywanik za to, że znowu zapomniałam, że co ja mogę wiedzieć o jutrze, skoro tam mnie jeszcze nie było. Nie wiem, jaka jest Wasza definicja luksusu, ale to jest moja 💙.

19 komentarzy:

  1. 'Wystarczy działać, byle szybko, zanim dotrze do nas, że to kompletnie bez sensu'- genialne zdanie, brawo. :) Nie tylko to zdanie, czytam i się zakochuję w tym, co czytam. Zgadzam się, bogaci powinniśmy być w otwarte, dobre serca, bliskość, przyjaciół, bratnie dusze, chwile pełne magii, wdzięczność. Nie w posiadanie, wygląd, ilość zamiast jakości. Naprawdę jestem poruszona tekstem, do tego czuję, jakbym pisała do przyjaciółki. :)

    'Jesteś Ty, jestem ja, dlaczego to za mało, aby znaczyć wszystko?'- można Cię cytować. Zapisuję post w sercu, to co w nim przeczytałam i zobaczyłam, bardzo za to dziękuję. Zdjęcia wybitne i tak pełne ciepła, radości, tekst, który już w sercu zapisany. Czasami coś czytam i wiem, że będzie to miało na mnie wpływ, nigdy się z tym nie mylę. To jest właśnie taki tekst, a nawet takie zdjęcia. Pozdrawiam bardzo serdecznie, pięknym jesteś człowiekiem. :) <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zawsze wiem, co napisać, a teraz nie potrafię. Jestem wzruszona Twoim komentarzem, który wypełnia mnie ciepłem od środka. Tym, że moje słowa znalazły kogoś, kto też ich najwidoczniej szukał. Tak właśnie rodzi się bliskość. Dziękuję pięknie i wspaniale, że jesteś <3

      Usuń
  2. Jestem tu od dawna, ale po raz pierwszy zostawię króciutki komentarz.
    Piękny tekst, mądry, pełen Ciebie Ewo. Każde Twoje słowo warte jest cytowania.
    Pozdrawiam w sobotni poranek :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Za każdym razem, gdy czytam Twoje teksty, myślę sobie: Dlaczego Ty, Dziewczyno, jeszcze książki nie napisałaś? Świetnie się to czyta, a dodatkowo głęboki przekaz. I zgadzam się z poprzednimi komentarzami, można Cię cytować. "ludzie są na baterie słoneczne" - jakie to prawdziwe!

    OdpowiedzUsuń
  4. Ewuniu, podsluchy, podsluchami, ale !
    amulet to ja tez mam ! <3
    a tak na serio, to czyta sie super
    mysli sie chyba ze soba ciezej
    proponuje nie przestac zderzac sie z drzwiami
    a je w koncu raz, porzadnie i definitywnie zatrzasnac
    te do smutku i wyczerpanych bateri slonecznych

    dzisiaj w kolorowym walbrzychu
    zostalem zatrzymany przez pana policjanta
    warczal na mnie na dzien dobry
    przez przypadek wyswietlil sie biust anny w moim telefonie... dostalem pouczenie ;)
    pozniej pod lidlem pan chcial dac mi mandat za brak biletu parkingowego
    jedziesz do sklepu na zakupy, a dostajesz mandat, ze przyjechalas
    tez warczal
    moze dlatego ze ktorys dzien nie ma juz slonca
    zagralem takiego glupa, ze porzucilem go z usmiechem :)

    na poczcie dzisiaj wymyslilem nowa pieczatke
    na wszystkie listy dotyczace mandatow z urzedu skarbowego z opola, ktore jeszcze do mnie maja durnowaty zamiar wyslac
    nazywa sie SPAM

    podrzuce Ci pieczatke na smutek :*
    zebys mogla sie zblizyc do radosnej siebie samej bez ciaglego zwiewania przed swiatem,
    ktory faktycznie jest szary
    ale mozemy go sobie sami pokolorowac, tak jak tylko chcemy

    kibicuje za pozytyw z alpejskiej krolowej sniegu
    i za pikantna bliskosc zbladzonych dlon i puszczajacych sie ust

    pomidor !

    OdpowiedzUsuń
  5. Znów mnie zachwyciłaś! słowami, podejściem i zdjęciami. Jak to możliwe, że podobnie jak Ty do niedawna miałam Kretę za przereklamowaną? Trzeba wiedzieć kiedy się na nią wybrać, nieprawdaż? Za chwilkę raz jeszcze obejrzę wszysto od początku do końca i będę sobie wyobrażać, że tam jestem.
    Zyczę Ci kolejnych, niezwklych podróży i nietuzinkowych, pozytywnych ludzi na Twej drodze. Binę pozdrowię serdecznie już za kilka dni.Dziękuję za życzenia, gorąco pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Przepiękne widoki. Kreta to wspaniałe miejsce, gdzie z pewnością warto się wybrać.

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny tekst, i namówiłaś mnie :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. wspaniałe, podejście do ludzi, spojrzenie na świat. Kocham Grecję, kocham Kretę dokładnie w ten sam sposób. Chcę więcej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo. Miłość na pierwszym miejscu. Serdeczności :-)

      Usuń
  9. ps. zabezpiecz stronę certyfikatem SSL by wyświetlała się jako bezpieczna. Często to koszt dodatkowy do domeny rzędy 20 zł

    OdpowiedzUsuń
  10. Oj dawno mnie u Ciebie nie było. Musiałam zrobić porządek w mojej liście czytelniczej:) Znalazłam Ci też na Instagramie. Zawsze bardzo lubiłam czytać Twoje teksty i w dalszym ciągu uważam, że z tak lekkim piórem powinnaś pisać książki. Moja Córka też ma takie lekkie pióro chociaż styl inny, ale też jej nie przekonałam do pisania:)))
    Jak zwykle mądry, wiele wnoszący tekst i cudowne zdjęcia.
    My na Krecie byliśmy w 2018 roku i powiem Ci, że mi się podobało, ale te ceny biletów autobusów dramat. Nigdzie takie drogie chyba nie są. Auto się bardziej opłaca.
    Będę wpadać do Ciebie Kochana i nadrabiać zaległości:)
    A lotnisk w nocy też nie lubię.
    Pozdrawiam cieplutko:)

    OdpowiedzUsuń
  11. Świetna relacja! Super się czyta i od razu człowiek nabiera chęci na podobną podróż :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Fantastyczne zdjęcia, aż się chce pojechać na Kretę :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Super pościk. Naprawdę fajnie piszesz.

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...